To miał być rajd wiosenny – ciepło, zielono, kwitnące kolorowe kwiaty… tymczasem Karkonosze zaskoczyły nas ogromnie wielką, białą masą śniegu! Po zimowym rajdzie w Beskidzie Śląskim, który okazał się iście wiosennym, tym razem mieliśmy więc prawdziwy rajd zimowy!
Stęsknieni za TiRowymi przygodami już przed 7 rano wysiedliśmy z autokaru w Karpaczu, skąd ochoczo wyruszyliśmy na podbój Karkonoszy. Warunki były nieprzyjemne – mokry śnieg, mżawka – nikt jednak się nie zniechęcił. Oglądając po drodze norweską świątynię Wang doszliśmy do schroniska Samotnia w Kotle Małego Stawu, dalej pod Strzechę Akademicką oraz na Przełęcz pod Śnieżką do Domu Śląskiego. Stamtąd po krótkiej przerwie, w zerowej praktycznie widoczności, z grupą niestrudzonych wędrowców ruszyliśmy w kierunku samej Królowej Karkonoszy – Śnieżki. Wchodziliśmy prawie po omacku, oślepieni śniegiem i białymi chmurami, które nas otaczały, lekko zasmuceni tym, że ze szczytu nic nie będzie widać. Nagle, gdy byliśmy tuż pod samym wierzchołkiem, chmury rozproszyły się, odsłaniając wyjątkowy budynek obserwatorium meteorologicznego i kaplicę św. Wawrzyńca, a nad nimi ukazało się cudownie niebieskie niebo! Wszyscy skakaliśmy z radości! Trafiając idealnie w okno pogodowe mieliśmy ogromne szczęście, ponieważ Śnieżka pozostaje zamglona przez ponad 300 dni w roku! Widok na otaczające szczyty wyrastające z nisko zalegających, gęstych chmur był niezapomniany. Od tego momentu przez resztę rajdu towarzyszyło nam piękne słońce (które, jak zauważyliśmy już wieczorem, nieźle nam dopiekło!). Przechodząc dalej przez torfowiska na Równi pod Śnieżką dotarliśmy nad Kotły Małego i Wielkiego Stawu – teraz widzieliśmy z góry Samotnię, w której piliśmy gorącą herbatę zaledwie kilka godzin wcześniej. Po 11 godzinach wędrówki pierwszego dnia, dotarliśmy do schroniska Odrodzenie na Przełęczy Karkonoskiej – ach jak dobrze było się w końcu położyć!


Drugiego dnia z nowymi siłami zeszliśmy do miejscowości Spindleruv Mlyn – najładniejszej w rejonie czeskich Karkonoszy. Po regionalnych zakupach i krótkim odpoczynku ruszyliśmy z powrotem w górę. Kilka godzin marszu i znów byliśmy na samym grzbiecie Karkonoszy. Trawersując Wielki Szyszak dotarliśmy nad Śnieżne Kotły, a dalej Głównym Szlakiem Sudeckim, mijając Łabski Szczyt i Trzy Świnki doszliśmy w końcu do urokliwego Schroniska na Szrenicy. Ciepły posiłek, prysznic i zasłużony odpoczynek w rajdowym gronie – tego było nam trzeba po kolejnym dniu wędrówki.
Ostatni dzień rajdu upłynął pod znakiem innych niż cudowne widoki atrakcji krajoznawczych. Schodząc ze Szrenicy do Szklarskiej Poręby mijaliśmy Wodospad Kamieńczyka, a następnie przejechaliśmy pod zamek Chojnik. Ostatnie rajdowe podejście zmęczyło nas porządnie, ale widok z wieży zamku rekompensował wszystko – widzieliśmy panoramę całych Karkonoszy i co ważniejsze – wszystkie miejsca w których byliśmy!
Dziękujemy wszystkim uczestnikom rajdu, starszym i młodszym, małym i dużym – wszyscy byliście dzielni i spisaliście się na medal! Już teraz zapraszamy Was na kolejny rajd. Liczymy też na to, że karkonoskie nowe twarze zachęcą kolejne nowe twarze do wędrówki z nami w październiku. Do zobaczenia! 🙂


